poniedziałek, 18 listopada 2013

Rozdział Pierwszy, czyli łzy, powroty i Ona.


Weszła cichutko do łazienki. Nie chciała budzić Jorge. Wiedziała, że nic dobrego z tego by nie wynikło. Miałby jeden z ataków furii, wyładowywałby całą energię na tym, co akurat było pod ręką. Czasem był to szklany wazon, innym razem stos poukładanych ubrań, a najczęściej była to ona.

 Delikatnie zapaliła światło, serce waliło jej, jak szalone. Zawsze, gdy robiła coś wbrew jego woli, do jej krwi napływała adrenalina, serce szalało, każda chwila wydawała się ciągnąć w nieskończoność. Podeszła do lśniącego lustra.

 Po drugiej stronie zauważyła posiniaczoną kobietę, która najwyraźniej była zmęczona życiem. Oczy nie miały tej dawnej żywej barwy, tego błysku. Były pełne znużenia. Na twarzy pojawiały się widoczne naczynka. Nie była w ogóle podobna do tej dziewczyny, którą była kiedyś.

Spojrzała jeszcze raz, po czym wzięła się za staranne poprawki wyglądu. Trochę jej to zajęło.  Nałożyła masę podkładu. Siniak pod okiem zatuszowała ostrym makijażem. Krwiak na czole ukryła kosmkiem włosa.

Po raz kolejny zerknęła na swe odbicie. Wyglądała całkiem nieźle. Jeszcze tylko błyszczyk. Uśmiechnęła się do swojego odbicia, po czym do oczu napłynęły łzy.

~~~~~


Spoglądał wciąż w chmury. Ten widok sprawiał, że od razu chciało mu się żyć. Piękne miasta, nad którymi przelatywali, wręcz wołały, by się zatrzymać, choć na chwilkę. Ale oni już nie mieli na to czasu. Teraz wracają z boskiego urlopu w Europie. Te chwile będą mu umilać każdą czynność, bo spędził je z miłością swego życia.

Leon opierał głowę na jego męskim, silnym ramieniu. Przeczesał grzywkę ukochanego, by znów nabrała swego uroku. Tomas wiedział, jak ważne dla Leona jest jego wsparcie. Dlatego każdą wolną chwilę starał się z nim spędzać. Nie chciał, by Leon powrócił do tego, co było parę lat temu.

~~~~~

Gdy Tomas wrócił Buenos Aires było kompletnie inne. Już po opuszczeniu lotniska poczuł kompletnie inne powietrze, inne słońce, mijał kompletnie innych ludzi. Nie rozumiał, czemu to piękne miasto, było teraz takie obce.

Przez pierwsze dni próbował nawiązać kontakt ze starymi znajomymi. Pytał o nich, dzwonił. Mimo to, wiedział niewiele. Luca powiedział mu, że Francesca jest teraz dużą szychą w świecie show- biznesu. Ma własną wytwórnię płytową, na której zarabia miliony. Angie poinformowała go, że Violetta jest na studiach za granicą, dokładniej w USA i przyjeżdża tylko czasami, gdyż nie ma zbytnio czasu.  Dowiedział się też od niej, że prawie wszyscy uczniowie Studia stąd wybyli. Były jednak trzy wyjątki: Leon, Ludmilla i jakaś dziewczyna imieniem Lara.

Leona znalazł przypadkiem. To był świetny poranek. Postanowił się przebiec, by jego wysportowane ciało było jeszcze doskonalsze. Gdy był w trakcie ćwiczeń rozciągających, oczywiście bez koszulki, gdyż nie znosił materiałów, które tak bardzo opinają jego mięśnie, czuł się wtedy, jak napompowany, ujrzał chłopaka siedzącego na ławce.

Palił akurat skręta. Miał wielkie sińce pod oczami, wyraźnie zmizerniał. Kompletnie nie przypominał tego chłopaka ze Studia. Tomas nie wiedział, co zrobić. Było mu strasznie przykro z powodu stanu Leona. Wiedział, że nie może, go tak zostawić. Samego. W takim stanie.

~~~~~

Wciąż, gdy wspomina tę chwilę do oczu napływa mu łza. Kocha Leona i nie chce go stracić. Jest jego szczęściem, miłością i przeznaczeniem. Nie pojmuje, jak wcześniej mógł żyć, bez Verdas. Teraz spędzali kolejne, już trzecie, wspólne wakacje. Tomas pragnął, jak najwięcej takich momentów. Gdy spędzają razem czas, gdy nie zważają na nic, by tylko być razem.

~~~~~
 
 
 
 
- Wszystko w porządku?- Spytał dziewczynę Braco, na co ona pokiwała znacząco głową- Na pewno?
- Jest okay. Nic się nie martw- powiedziała do brata- Dasz mi chwilę?
- Jasne, ale pamiętaj, jeśli będziesz czegoś potrzebować, to po prostu mnie zawołaj- mówił jednocześnie patrząc w jej oczy.
- Dobra, dobra. Pamiętam- mruknęła, po czym zamknęła drzwi.
Ach, ten Braco. Jest strasznie kochany i jednocześnie strasznie uciążliwy. Od czasu jej powrotu do domu chodzi za nią, jak cień. Pilnuje, by wszystko było doskonałe. Każdy moment jej życia jest dokładnie zaplanowany.
Eva siedziała obok klozetu w samolotowej łazience. Nie znosiła latania. Zawsze miała te same objawy: ból głowy, ból brzucha, mdłości, złe samopoczucie i wymioty. Czekała tylko na lądowanie. Współczuła ludziom, którzy mieli to nieszczęście, by z nią lecieć. Jej choroba jest niemożliwie uciążliwa. Nie tylko dla niej.
- Prosimy pasażerów o zapięcie pasów i zajęcie swoich miejsc. Za moment lądujemy- usłyszała stewardessę. Pospiesznie spuściła wodę w muszli. Przepłukała jeszcze usta czystą wodą, niewiele to pomagało- wciąż czuła kwaśny smak w ustach. Poprawiła gęste włosy, uśmiechnęła się do swojego odbicia i opuściła łazienkę.
 
 
~~~~~
 
 
Siedział spokojnie popijając czerwone wino, które dostał od Brodueia. Było niezwykle smaczne. Wiedział, że przyjaciel ma gdzie zaufanego dostawcę. Wiedział, że musi dostać więcej tego niesamowitego trunku.
Ale to było dla niego najmniej ważne. Teraz ważna była tylko Ona.
Wróciła. Ciekawe czemu? Może, nie spodobało jej się za granicą, może tęskniła za Buenos Aires. Może, a może nie.
Ważne było tylko, to, że jest.  Będą teraz razem pracować. To tak, jakby byli razem.
            Violetta…
            Takie słodkie imię, a tak wielu zraniła. Jego nie zrani. Ona go kocha, a on ją.
            Jeszcze przyjdzie na nich czas…
 
 
 

 

5 komentarzy:

  1. Cześć! Postaram się skomentować później, gdyż nie zdążę na "Violettę". xD

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem! Obejrzałam już odcinek i jestem zawiedziona Caxi... Blee. -.-
    Wiedz, że masz bardzo dobry styl pisania.
    Podoba mi się sposób, w jaki opisujesz uczucia.
    I to chyba na tyle.
    Kurde, planowałam, że się rozpiszę, ale nic z tego nie wyszło. ;DD
    Pozdrawiam! :)
    P.S: Zapraszam do siebie:
    violetta-and-her-world.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, nie znoszę Caxi, podobnie jak Germangie. Szczęście, że dziś nie oglądałam, bo bym chyba kopnęła telewizor.
      Wielkie dzięki.
      P.S. Już nieraz tam byłam. Jest świetny

      Usuń
  3. Świetnie piszesz :)
    Naprawdę, ta historia jest zupełnie inna i taka ciekawa xD
    Te wszystkie wątki...
    No nic, to chyba tyle xD
    Zapraszam do mnie:
    http://kochajmarziwierzjeslimozesz.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję.
      Taki był mój zamiar. Serial, jego bohaterowie i realia są zbyt przesłodzone, więc mój blog jest kontrastowy do Violetty. A to dopiero początek...
      Wiesz, już nieraz tam byłam i po prostu jest świetny, a że chce napisać jakiś rozwinięty komentarz, to z pewnością niedługo się znajdzie. Potrzebuję tylko pomysłu.

      Usuń