Siedział na siedzeniu, czekając
na samolot. Spojrzał na wiszący nieopodal wielki zegar-15.40. W myślach
zaklinał się raz po raz, gdyby wyjechał wcześniej wyleciałby o 15.00 i byłby
już w Buenos Aires. Byłby, ale nie był…
Obok niego siedziała wysoka i
smukła dziewczyna o ślicznych kruczoczarnych włosach. Przypominała mu Fran,
teraz zapewne snuła rozmyślania o ślubie, który planują wraz z Marco. Byli tacy
szczęśliwi razem, gdy go ostatnio odwiedzali w Nowym Jorku. Pewnie razem
wybierają salę, urzędnika, kwiaty, dekoracje... A on był tu sam, całkiem sam...
Usłyszeć i poczuć
Czuję się jaki masz zamiar
Szalony, szalony, szalony ...
Czuję się jaki masz zamiar
Szalony, szalony, szalony ...
Nagle uświadomił sobie jaki
popełnił błąd. Zostawił przyjaciół, Studio. I Violettę. Na pewno jest z Leonem
w parku na spacerze, a on siedzi na lotnisku. I wtedy przypomina mu się kiedy
pierwszy raz ją pocałował. Na scenie wszyscy patrzyli. Cudowna chwila. Chwila
której nie da się zapomnieć. Nie zapomni. Nigdy.
Zrozumieć i poczuć
Od złamanych serc
Jestem królem, jestem, królem, jestem królem…
Od złamanych serc
Jestem królem, jestem, królem, jestem królem…
Pamięta wszystkie te chwile: i te
lepsze, i te gorsze… Teraz jest tutaj, a wie, że powinien być tam. Przez te
wszystkie lata, utrzymywał kontakt tylko z Francescą i Marco. Nie rozmawiał z
nikim innym, nawet z ojcem.
Fakt, że Gregorio był jego tatą, był kolejnym
z powodów, przez które opuścił Argentynę. Nie potrafił rozmawiać z kimś, kogo
nie znał, a mimo to, był mu tak bliski. Nie potrafił, czy może nie chciał…
Nigdy nie miał ojca i sam nie wie, jak wyglądają takie rozmowy. Dlatego wyjazd,
okazał się wyjściem idealnym.
Usłyszeć i poczuć
Tysiąc motyli we mnie
Ale wiem ze jest dobrze
Tysiąc motyli we mnie
Ale wiem ze jest dobrze
Ale czy na pewno? Może gdyby
poznał go trochę lepiej udałoby się przełamać tę barierę? Nie. Nie dało się i
wyjechał. Zaczynał coraz głośniej śpiewać Yo soy asi z czym przychodziło coraz
więcej wspomnień. Drugi pocałunek, ojciec, nauczyciele których tak dobrze znał.
A mimo to wyjechał. Zorientował się że ludzie zaczynają się na niego patrzeć.
Nie zwracał na nich uwagi. Dotarł do wspomnienia zerwania. Automatycznie
przestał śpiewać i ukrył twarz w dłoniach. Niech ten samolot przyleci-pomyślał.
*****
Wchodzi do domu rozglądając się
wkoło. Na zegarze widnieje godzina 15:55. Tak szybko to mija. Dopiero co miał
na kolanach swoją małą córeczkę. I co się z nią stało? Może gdyby jej pilnował
nie była by w tej sytuacji. Ale teraz jest szczęśliwy ma żonę, doskonałą pracę,
pieniądze. A jednak w środku głęboko w sercu widnieje pustka której nie uda mu
się zapełnić.
Z zamyślenia odrywa go dźwięk
dzwonka do drzwi. Pośpiesznie zdąża do drzwi, w nadziei, że to jego mała
córeczka. Jak bardzo się myli. Otworzywszy frontowe drzwi, zauważa Jade- jak
zwykle śliczna, elegancka i szykowna. Gdy ją widzi, jego serce zaczyna szybciej
bić, niemalże próbuje uciec z jego piersi. Kocha ją, pragnie spędzić z nią
resztę życia- teraz to wie. Jednak, ile łez popłynęło, ile serc zostało
złamanych, ile planów pokrzyżowanych, ile chwil straconych, zanim naprawdę to
zrozumiał, że kobietą, z którą chce spędzić każdą chwilę, nie jest ani Angie,
ani Esmeralda,, ale właśnie Jade.
Mimo to ma wyrzuty sumienia. Jak
bardzo skrzywdził te osoby. Przemyślenia te przerywa czyjś głos.
-Witaj, mój Germanku -mówi piskliwym
głosikiem.
-Wejdź skarbie-odpowiada - Usiądź .Siada razem
z Jade na kanapie. Czy dokonał właściwego wyboru? Czy Jade jest tą jedyną?
Przypomina sobie jej relacje z Violettą.
Nie były dobre ale co z tego skoro w końcu jest szczęśliwy…
- Mam pytanie- zaczęła – Czy się przesłyszałam, gdy wczoraj, o północy zadzwoniłeś i mówiłeś coś o powrocie Violetty?
- Mam pytanie- zaczęła – Czy się przesłyszałam, gdy wczoraj, o północy zadzwoniłeś i mówiłeś coś o powrocie Violetty?
Nerwowo przełknął ślinę. To
właśnie Angie zadzwoniła do niego wczoraj, informując, że jego jedyna córeczka
przyleciała już do Argentyny. Żałował, że nie było Jade, ona zawsze go
rozumiała, wspierała. Niestety była z
wizytą u Matiasa i Esmeraldy, mieszkali całkiem daleko, a ona bardzo chciała
ich odwiedzić. Gdyby była obok, zapewne usłyszałby słowa pocieszenia, wsparcia.
Czułby, że ktoś jeszcze go kocha; że komuś jeszcze na nim zależy.
- Tak- bąknął – To prawda.
- Aha- mruknęła- Chcesz o tym
pogadać?
- Nie- odburknął, odwracając
wzrok, by ukryć napływające łzy. Nie mógł pokazać, jak bardzo boli, go, to, co
się dzieje między nim, a Violettą. Jednak było to zbyt ciężkie. Pierwsza łza
spłynęła po jego policzku, a potem kolejna.
Jade spojrzała na niego i spytała:
-Wszystko dobrze - jej piękny
głos tak do niego przemawiał - wszystko będzie dobrze.
-Oby - odpowiada przez łzy - to
wszystko jest takie trudne. Kocha ją, a ona jego. Spoglądają sobie w oczy. Tę
piękną chwilę psuje dzwonek telefonu Hermana. Zerknął na wyświetlacz swojego iPhone i
zobaczył, że to…
*****
Chodzi po kuchni spoglądając
przez okno. Tyle się wydarzyło a ona nadal nie potrafi się odnaleźć. Ona i on
jedli w tej kuchni przy tym stole. Nie pasowali do siebie i tyle. Ich ostatnia
kłótnia i zerwanie pozostało w pamięci i wciąż kłuło w serce. Nie potrafi o nim
zapomnieć chociaż minęło pół roku. Pół roku bólu i cierpienia.
Myślenie o tym sprawiało, że ból
jeszcze bardziej potęgował. Nie mogła znieść tych chwil, gdy nie miała, czym
zająć myśli. Zasypiała niespokojna, że znów we śnie pojawi się On. Często
nawiedzały ją takie sny. Żałowała, że nie jest bohaterką filmu „Zakochany bez
pamięci". Mogłaby wtedy usunąć każdą myśl związaną z nim. Żyłaby tylko i
wyłącznie teraźniejszością. Jak bardzo pragnęła tego. Jak często nawiedzały ją
sny, w których już nie pamiętała. Była w nich taka szczęśliwa, radosna. Jej
życie owocowało w nowe doświadczenia. Ale zawsze sen sie kończył i nadchodziła
tylko smutna rzeczywistość.
Żałowała i to bardzo. Gdziekolwiek
by nie poszła tam był On. Na każdym plakacie, bilbordzie, w każdej reklamie był
ktoś kogo znała i nie cierpiała przez wszystko co jej zrobił. Musiał ją
nawiedzać w każdym śnie. Jego imię przyprawiało ją o ciarki. Federico.
Najgorsze co mogła teraz usłyszeć to to że przyjeżdża do Buenos Aires.
Wyrzuciła go ze swojego życia więc niech nie wraca.
Między jej nogami przebiegł mały,
bialutki maltańczyk. Podbiegł do srebrnej miseczki, która świeciła pustką.
Uśmiechnęła się. Zawsze, gdy choć na chwilę, jej myśli przejmował Federico, coś
zwracało jej uwagę na sobie. Czy to pies, czy sąsiadka, czy coś innego.
Podniosła miseczkę i nalała do niej wody. Gdy ją odkładała, zobaczyła na
ekranie telewizora wielki napis: Wiadomość z ostatniej chwili.
Jak mogła najszybciej złapała pilot, by
włączyć dźwięk. Zwykle był wyłączony, gdyż nie znosiła reklam, które tak często
emitowano. By nie zwracać na nie uwagi maksymalnie zmniejszała głośność. Po
chwili na ekranie zobaczyła znajomą twarz. Zamarła w ruchu, upuszczając
miseczkę z wodą na podłogę. Zaczęła częściej mrugać, niedowierzając informacji
wyświetlanej na ekranie. W głowie krążyły różne myśli, uszy odbierały słowa
prezenterki, oczy pochłaniały obrazy. A jej nasuwało się tylko jedno słowo: niemożliwe.
Powietrze zrobiło się nieprzyjemnie gęste, krew zaczęła szybciej krążyć, a do
oczu napływał łzy.
Nagle zrobiło jej sie ciemno
przed oczami...
*****
Gdy się obudziła leżała na
dywanie w sypialni. Wokół walały się puste butelki po różnorodnych alkoholach,
rozbite ramki ze zdjęciami. Jej nos drażnił dziwny, kwaśny zapach. Głowa
niemiłosiernie bolała, a oczy raz po raz się zamykały. Ale prawda była taka, że
należało już wstawać. Próbowała odzyskać panowanie nad ciałem. Dopiero teraz
poczuła przeszywający ból. Jego epicentrum znajdowało się w lewej ręce.
Podniosła ją na wysokość oczu i
skrzywiła twarz w grymasie. Cała dłoń była zakrwawiona i pokiereszowana kawałkami
szkła. Był to niemiły widok. Czuła jak żołądek podchodził pod krtań. Ale na
czas opanowała sytuację, połykając przesuwającą się treść pokarmową. Czuła się
okropnie. Opuściła dłoń, bo czuła, że dłużej nie da rady znosić tego widoku.
Starała się wstać ale wszystko na
nic. Po jakimś czasie udało się i postanowiła pójść do łazienki. Od razu
zaczęło jej się kręcić w głowie. Co sekundę musiała się czegoś złapać. Gdy była
po drzwiami łazienki złapała się stolika z którego od razu spadł i potłukł się
wazon. Ruszyła przed siebie i wdepnęła w jego odłamek. Ból przeszył jej ciało i
upadła na zimną podłogę. Niech to się skończy - pomyślała z bólem. Krew zaczęła
zapełniać podłogę. Nagle ktoś zadzwonił do drzwi. Na pewno listonosz -
pomyślała.
Skończyło się jednak na tylko
jednym dzwonku. Po chwili usłyszała dźwięk kluczyka wsuwanego do dziurki. Kilka
razy ktoś przekręcił, po czym wszedł do domu. W bolącej głowie roiły się różne
prawdopodobne wersje. Może to Marco, może pokojówka… Niewiele osób posiadało
własny klucz do mieszkania. Słyszała dźwięki mocno stawianych kroków. Była to
jakaś kobieta. Rozpoznała to po charakterystycznym dźwięku szpilek. Chodziła
między pokojami, niczym jak we własnym domu. Minęło parę minut zanim dotarła do
łazienki. Otworzyła przymknięte drzwi, a jej twarz ukazała się, przepędzając
różne wersje, które czaiły się w głowie Fran.
-Francesca - krzyknęła kobieta -
Już dawno powinnaś być w pracy
- Aua -odpowiedziała Fran - Moja
stopa. I ręka - powiedziała z Bólem. Kobieta spojrzała na nią z przerażeniem.
- Trzeba dzwonić po pogotowie bo się zaraz
wykrwawisz- Nie mogła się nie zgodzić ponieważ czuła że zaraz straci
przytomność. Coraz bardziej bolało.
W końcu jej oczom ukazała się
ciemność. Nie słyszała nic. Nie czuła nic.
Piękne...
OdpowiedzUsuńPo prostu piękne...
Poważne i szczere....
Naprawdę genialnie ♥
Mocno ściskam ;*
Hania
Dziękujemy^^
UsuńCześć! Prawdopodobnie jestem drugą osobą, która komentuję ten rozdział. Przepraszam, ale moja wypowiedź nie będzie długa. Dokucza mi ból głowy.
OdpowiedzUsuńNie ma słów, które byłyby w stanie opisać tę historię.
Jest pisana w dosyć odmiennym stylu, co czyni ją wyjątkową.
Nigdy nie spotkałam się z czymś podobnym, a szkoda.
Masz naprawdę bardzo dobry styl pisania, wręcz niesamowity.
Uwielbiam cię - tyle napiszę.
Zapraszałam cię już do siebie, aczkolwiek nie wiem, czy zdążyłaś przeczytać.
Tak więc, zapraszam na nowy rozdział. Liczę na szczerą opinię:
violetta-and-her-world.blogspot.com
Pozdrawiam! :)
Z całego serca dziękujemy^^
UsuńRozdziały piszemy razem, więc słowa pochwały należą się też Dropkowi.
Już lecę!
Oh, przepraszam. Sądziłam, że on zaczyna pisać od trzeciego.
UsuńSpoko. Tylko nie chciałam, żeby chłopak stracił wiarę w siebie i zamknął się w sobie.
UsuńPIĘKNE CUDOWNE NIESAMOWITE WSPANIAŁE GENIALNE FENOMENALNE FANTASTYCZNE FAJNE... Brakło przymiotników.
OdpowiedzUsuńKocham tego bloga. Jest zupełnie inny niż inne blogi, taki... wyjątkowy. Nie jest tu tak kolorowo jak wszędzie. Wiadomo - życie nie zawsze jest jak z bajki. Czasami jest ciemne, mroczne... Wymaga odwagi, stanowczości i poświęcenia, siły...
Wiem, że piszę beznadziejnie w porównaniu do was, ale jednak mam nadzieję, że zajrzycie:
http://kochajmarziwierzjeslimozesz.blogspot.com/
Byłoby miło :)
Kocham i pozdrawiam <3333333333
Oj. Dziękujemy za te bardzo miłe słowa.
OdpowiedzUsuńJuż lecę nadrobić zaległości^^.
Pozdrawiam, trzymaj sie ciepło!
Nawet długi rozdział nam wyszedł myślałem że krótszy będzie. To w sumie dobrze że długi :-)
OdpowiedzUsuńPonad 3 strony A4.
Usuń